Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdziały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdziały. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2015

Od. 38

- C..co? A..ale skąd?
- Podobno sama Klara jej powiedziała, kilka chwil przed naszym przyjazdem ze szpitala, a później usłyszała naszą rozmowę z menedżerem,
- A może to od tej waszej rozmowy się dowiedziała?!
- Nie, była zbyt opanowana, inaczej to by coś zrobiła. - dorzucił menedżer - sam byś nie uwierzył, co ona powiedziała...
Bill tylko z menedżera przeszedł wzrokiem na mnie, czekając aż chyba coś wyduszę z siebie.
- No co powiedziała? - nie wytrzymał
- Powiedziała, że jeśli będzie to twoje dziecko to musisz je zaakceptować czy tego chcesz czy nie i ona wymyśli jakiś plan, żeby sprawdzić czy to naprawdę twoje...
- A powiedziała, co zrobi jak jednak się okaże...
- Odejdzie - odpowiedział krótko Georg - każda tak by zrobiła i bym się nie zdziwił
- Wybacz Bill, ale widocznie ona ma już dość tych podchodów, najpierw okłamałeś ją w sprawie tego wypadku, później chcąc nie chcąc zmusiłeś ją by do ciebie wróciła tnąc się i w ogóle. Proszę nie spierdol tej sprawy i nawet nie próbuj fałszować wyników by zatrzymać ją przy sobie, bo ona do ciebie nie wróciła. - odpowiedziałem
- Jak to nie wróciła? Przecież przyjeżdża do mnie, opiekuje się mną, po prostu jest.

wtorek, 23 czerwca 2015

Odc. 37

- Możliwe... - odpowiedziała patrząc gdziekolwiek aby nie na mnie
- Może chcesz obejrzeć film...?
- Jeśli chcesz skupiać uwagę na filmie a nie na mnie to tak, możemy.
Uśmiechnąłem się szeroko i jeszcze mocnej ją przytuliłem, miałem jedynie dziwne wrażenie, że ona chce uciec, nie chce bym jej dotykał, wierciła się i nie patrzyła na mnie.
- Nie, chce cię mieć dzisiaj dla siebie, bez gadania, bez kłótni. Tylko ty i ja. Zostańmy tak.
- Przecież nie będziemy tak siedzieć cały dzień, może się gdzieś przejdziemy?
- Nie! - krzyknąłem - yyy..wolę tak zostać, nawet jeśli później miałby mnie tyłek boleć, po prostu zostańmy.
- No dobrze, pójdę po coś do picia, żeby później nie chodzić, ok? Wypuścisz mnie?
- Eh...no dobrze, ale szybko wracaj.
Podroczyłem się z nią chwilę przed wypuszczeniem jej, ale nie pamiętam nic co się stało gdy wyszła z pokoju, po prostu nagle jakbym odleciał. Aż się przestraszyłem, gdy usłyszałem o ciąży i wtedy już myślałem, że ona wybuchnie.

niedziela, 14 września 2014

Odc. 36

Chłopakom udało się go ode mnie oderwać, w sumie byłam im wtedy wdzięczna, chwilę później mnie już u nich nie było, zbiegłam po schodach, na windę za długo się czeka i biegiem na najbliższy przystanek. Musiałam niestety czekać na autobus ok 20 minut, modliłam się w myślach, żeby jeszcze po mnie nie przyjeżdżali pod szkołę, ale pewnie i tak to nic nie da, myślę, że już wyjechali z garażu i są niedaleko budynku. Jakieś 10 minut później mogłam już wysiąść, niedaleko była szkoła więc jak najszybciej pobiegłam pod budynek, całe szczęście nie zauważyłam na parkingu naszego samochodu, mogłam już odetchnąć jednak tak czy siak musiałam pójść po rzeczy, które zostawiłam w szatni. Gdy z powrotem znalazłam się na parkingu, stał już samochód, a w nim mama i ojciec stojący przy tylnych drzwiach.
- Zapraszam panią. - powiedział i uśmiechnął się
Miałam ochotę mu przywalić albo przejść obok i udawać, że ich nie widzę, ale z ojca jest podstępniś i wciągnął mnie do środka.

czwartek, 10 lipca 2014

Odc. 35

Ojciec złapał się za głowę i wstał od stołu, w sumie mogłam się spodziewać po nim takiej reakcji, a mama jedynie wzdychała.
- Lea, wiesz jakie zdanie mamy na temat tego chłopaka.
- Tak, wiem, ale proszę nawet nie zaczęłam mówić o co chodzi, tato siadaj.
Wykonał moją prośbę, gdy mówiłam o co chodzi to ciągle patrzyłam na ich twarze, nie były zbyt przyjaźnie nastawione na ten pomysł, jednak i tak miałam cień nadziei, że chociaż mama się zgodzi, bo jeśli tak to ona tatę przekona swoim sposobem.
- Kotek, wiesz że to dla nas uciążliwe, to co cię przez niego spotkało...
- Tato, wiem, jednak ja wciąż coś do niego czuję...
- Ale ja nie chcę żeby ci się coś znów stało.
- Nic mi nie będzie, chłopaki mówili, że będą mnie zawozili i odbierali ze szkoły. Chcę się przekonać czy on to ten na całe życie.
- A jeśli nie - zaczęła mama - to wtedy co zrobisz? Będziesz marnować łzy na takiego jak on?
- Ja chce się właśnie dowiedzieć, pozwólcie mi proszę.

sobota, 5 lipca 2014

Odc. 34

Natychmiast zamarłam, skąd on wie, że to ja, czy on mnie jakoś zauważył
- Wiesz, Tom widziałem ją wczoraj w parku, wyglądała pięknie, powiedziałem jej "cześć" ale ona odeszła - uff zrobiło mi się lżej na duszy - to był mój prezent na jej urodziny, może nie była to materialna rzecz ale mentalna. Potem do mnie zadzwoniła i coś mówiła jednak nie wiem co, byłem zbyt podekscytowany, że w ogóle do mnie zadzwoniła, a..ale nagle coś przerwało i już jej nie słyszałem.
Dziwnie się czułam, trochę to było straszne a z drugiej strony chciałam się do niego przytulić i go uspokoić, ale coś mnie powstrzymywało, czy ja naprawdę jestem taka okrutna?
- Mogłem nie wymyślać tego, żebyśmy jechali do tego pieprzonego parku, wtedy byłaby ze mną, ja... ja naprawdę nic nie pamiętam po tamtej kłótni, tamta dziewczyna dosypała mi czegoś, ale Lea, nie chce mnie wysłuchać, jest mi okropnie przykro, z całych sił przepraszałem ją, ale nic. Źle że tak się stało... Gdybym mógł cofnąć czas, to nie pojechałbym z tobą Tom, to ty ją przecież zaprosiłeś...
Tom! Właśnie Tom, muszę zachowywać się jak on, udawać, że jestem nim, co on by zrobił... Chyba by się wkurzył i wyszedł by z pokoju, musiałam wstać i niby pójść do drzwi.

czwartek, 3 lipca 2014

Odc. 33

Przygotowania do kolejnej przeprowadzki szły pełną parą, tato musiał nawet przyspieszyć trochę przyjazd ciężarówki bo wyrobiliśmy się w 2 dni. W nowym domu byliśmy w pełni wypakowani jakiś tydzień później z powodu szkoły i pracy, a mama nie mogła sama robić wszystkiego. Do szkoły jak na chwilę obecną nie idę z związku z tą przeprowadzką co tylko 'powiększy' moją zaległą pracę w szkole, ale za to przynajmniej będę miała podane materiały do nauki. Kilka razy spotkałam się z Erickiem, Rebeccą, Frankiem i jeszcze kilkoma innymi znajomymi, bardzo mi pomagają, starają się bym nie była smutna tylko ciągle uśmiechnięta, zawsze im się udaje, to takie głupki, że aż cieszę się że ich poznałam i mam ogromną nadzieję że do końca moich dni będą mogli mi towarzyszyć.
- Lea, wyszłabyś z Adel, trochę źle się czuje.
- Ok, za sekundę, a ty idź się połóż.
- Dziękuję, jesteś kochana. Kocham cię. 
Mama poszła do sypialni a ja zamykając książkę od matmy, zeszłam na dół w poszukiwaniu suczki i smyczy, gdy ją w końcu znalazłam zaczęła się ze mną bawić. Ganiała się po całym parterze, raz spryciara schowała się za kanapą, więc dłuższy czas znaleźć jej nie mogłam, ale dorwałam ją i założyłam jej szelki i trochę zmęczona jej zabawą w końcu wyszliśmy, jeszcze słuchawki na uszy i w drogę do parku. 

niedziela, 25 maja 2014

Odc. 32

Doszedłem do domu, zamknąłem za sobą drzwi oparłem się o nie i zjechałem w dół. Było to dla mnie ciężkie jak cholera, ja naprawdę chciałbym cofnąć czas, jednak wiem, że to nie możliwe. Z moich oczu zaczęły powoli spływać łzy. Tak bardzo chciałem żeby Lea była teraz przy mnie, nawet jeśli by siedziała koło mnie i nie odzywała się było by dobrze, bo przynajmniej byłaby wtedy obok.
- O, Bill i jak... tam...? - to był Tom schodził z piętra - dlaczego płaczesz?
Szybko wstałem i wytarłem łzy, wbiegłem do pokoju i zatrzasnąłem za sobą drzwi, a zaraz potem zsunąłem się na podłogę opierając się o nie. Pierwszy raz płakałem tak głośno i tak boleśnie, myślałem, że coś rozrywa mi serce. Podniosłem się, ledwo stanąłem na nogach, łzy zalegające w oczach zasłaniały mi pole widzenia, jednak nie zwracałem na to większej uwagi, myślałem że doskonale znam swój pokój, a jednak wpadłem na komodę i niechcący straciłem kilka rzeczy. Wytarłem oczy i spojrzałem w dół, mały wazon i zdjęcie - moje zdjęcie to samo, które trzymała wcześniej Lea, spojrzałem na nie i zacząłem się nienawidzić, byłem tak wściekły na siebie że chwyciłem za kawałek szkła i wbiłem je sobie w rękę. Poczułem nagle spokój, ciepła krew powoli wypływała z rany, co dziwne nie czułem żadnego bólu, w 80% byłem już spokojny, słyszałem swój oddech w pokoju, chyba wszyscy wyszli, skoro nie ma żadnej imprezy, a ja usłyszałem lekkie pukanie do drzwi.
- Bill, wszystko w porządku? Otwórz proszę - mówi Tom
Podniosłem się i otworzyłem mu je, odebrało mu mowę, gdy spostrzegł kawałki szkła na podłodze.

sobota, 15 marca 2014

Odc. 31

Rano czułam się strasznie, bolał mnie plecy, nogi, głowa i serce. Wokół mnie leżały pomięte chusteczki, wstałam i poszłam się umyć. Po szybkim prysznicu pokierowałam się w stronę kuchni, wyjęłam z szafki kubek i wsypałam w niego kawę, gdy woda się zagotowała wlałam wodę do kubka. Przyjemna woń świeżej kawy roznosiła się po domu dając mi nieco szczęścia i chwili zapomnienia. Siadłam na kanapie w salonie i piłam i myślałam, raz nad tym dlaczego akurat mi to się zdarzyło, raz nad tym czy gdybym nie spotkała Billa a raczej gdybym została w Stanach to nigdy by do tego wypadku nie doszło. Po moich policzkach poleciało kilka łez.
- Nie będziesz już przez niego płakać, nie będziesz rozumiesz? Weź się w garść Lea, jest tylu chłopaków na ziemi a ty tylko się tym jednym przejmujesz? Po prostu udawaj, że go nie znasz. - powiedziałam do siebie
- O już wstałaś? - spytała mama podchodząc i siadając obok mnie
Szybko wytarłam łzy i wzięłam kolejny wielki łyk kawy.
- Znów płakałaś?
- Nie, to tylko.....pozostałości po wczorajszym - dokończyłam

niedziela, 15 grudnia 2013

Odc.30

... w sumie nie kojarzyłam go zbytnio.
- Yyyy, cześć Lea - powiedział
- Hej.
- Dzień Dobry - przerwała mama
- Dzień Dobry, czy mogę porozmawiać z Leą? - spytał
- Oczywiście, ale szybciutko.
Chłopak tylko kiwną głową, a mama poszła do samochodu go odpalić.
- Hej, Lea, może mnie nie kojarzysz - jestem Johe, kolega z klasy. Przysłała mnie wychowawczyni, chciała bym Ci przekazał, że możesz w każdej chwili wrócić do szkoły, ale jeszcze będzie kontaktować się z twoją mamą, aby to ustalić i jeszcze mówiła, żebyś wracała do zdrowia i w sumie ja też Ci tego życzę.
- Ok, dziękuję. A propos tej szkoły, to nie wiem jeszcze, będę musiała to omówić z mamą, ale dzięki za informację. A teraz wybacz, ale jadę z mamą, więc...
- Aa, ok, to do zobaczenia wkrótce.
- Tak, do zobaczenia
Johe odszedł a ja weszłam do samochodu, wpuściłam też psinkę na tylne siedzenia.
- I co chciał ten chłopak? - spytała mama
- Mówił, że pani wychowawczyni powiedziała, że mogę wrócić w każdej chwili do szkoły, ale nie jest do końca przekonana do twojej decyzji, więc będzie się z tobą kontaktować.
- A, no dobra, ale i tak się nie rozmyślę z domowego nauczania.
- Mamo, ja nie chce się kisić w domu, chcę wychodzić z domu, do ludzi.
- Lea, pomyślę nad tym, ale nie spodziewaj się raczej pozytywnej odpowiedzi.

niedziela, 27 października 2013

odc. 29

- .. to są twoi znajomi z klasy. Eric, Rebbeca, Frank i Elsa. Będą pomagać Ci nadrabiać zaległości w nauce. Będziesz mieć domowe nauczanie, ze szkoły, ale raz w miesiącu będziesz miała sprawdziany, więc dzieciaki rozgośćcie się.
Rebbeca rzuciła się na mnie i o mały włos nie poleciałyśmy we dwie do tyłu po chwili uspokoiła się i wszyscy poszliśmy do salonu. Siedliśmy w krępującej ciszy, wszyscy patrzyli na mnie jakby czekali żebym coś powiedziała, ale zbyt byłam skrępowana tą sytuacją i gapiłam się w podłogę.
- Martwiliśmy się o Ciebie... - ktoś zaczął. Podniosłam lekko głowę i popatrzyłam się na Rebbece, ale ona patrzyła na Erica więc i ja popatrzyłam się na niego, a on w podłogę.
- ...twoja mama powiedziała nam wszystko, nie martw się postaramy Ci jakoś pomóc, przypomnieć to i owo. - dokończył i podniósł swój wzrok. Widziałam jak w jego oczach zbierają się łzy, ale nie zawahał się i od razu je wytarł rękawem.
- My... To znaczy ja...- zaczęła Rebbeca - ...naprawdę za tobą tęskniłam i gdy tylko usłyszałam co Ci się stało to byłam tak podenerwowana, że nie mogłam się skupić na lekcjach i 2 dni nie było mnie w szkole bo chciałam się z Tobą zobaczyć i sprawdzić jak tam u ciebie.
Frank wstał powiedział głośno "Ja też" to samo zrobiła Elsa, ja również wstałam i przytuliłam się do nich, z resztą Rebbeca i Eric też to zrobili. Po naszym ogromnym 'miśku' poszliśmy do kuchni zjeść obiad, który przygotowałam z mamą.

środa, 18 września 2013

Odc. 28

Próbowałam sobie przypomnieć, kim był ten Louis, ale spojrzałam na zegarek i wyłączyłam komputer oraz owinęłam się kołderką i położyłam się. Mimo to nie mogłam zasnąć, próbowałam jakoś przypomnieć sobie cokolwiek, ale żadne z podjętych przeze mnie prób nie dały skutku, wiec z nudów zasnęłam. Obudziłam się koło 10, laptopa na łóżku nie było, więc mama albo tata musieli rano przyjść i go odstawić na biurko. Rozejrzałam się po pokoju i raczej nic zadziwiającego w nim nie było, choć przy oknie leżała lornetka i jakieś kartki, powoli wstałam i podeszłam do tych rzeczy. Chwyciłam za kartki i przeczytałam na jednej z nich: "Hej :)", na drugiej pisało "Mam nadzieję, że to zapamiętasz" a na ostatniej był napisany jakiś numer, podeszłam do półki chwyciłam za telefon i wpisałam taki sam numer a w słuchawce odezwał się komunikat "Nie można zrealizować połączenia - wybrano własny numer". Mocno się zdziwiłam bo komu niby dałam mój numer pomyślałam, że odpowiedź znajdę w jakimś smsie w telefonie, ale niestety skrzynka była pusta. Odłożyłam telefon i kartki, ale znów podeszłam do okna biorąc tym razem lornetkę. Popatrzyłam przez nią, ale raczej nic szczególnego nie zwróciło mojej uwagi. Odłożyłam ją i zeszłam na dół, w kuchni spotkałam tylko Adel, która jadła swoje jedzonko, a ja troszeczkę smutna bo nie widziałam, żeby ktoś coś dla mnie zrobił. W sumie to chyba lepiej bo miałam ochotę na jajecznicę. Z tymi kulami nie było zbyt wygodnie, ale dałam radę, po przyrządzeniu sobie jedzonka, zaczęłam je jeść, Adel zaczepiała mnie łapą, pewnie chciała spróbować jak smakuje jajko, ale ignorowałam ją, bo miała jeszcze pół miski swojego jedzenia. Po skończonym posiłku, pozmywałam i poszłam na górę się przebrać, znów zeszłam na dół, zabrałam smycz i wyszłam z psiną na dwór. Wybrałam się z Adel do parku, wypuściłam ją ze smyczy a ona podbiegła do jakiegoś chłopaka, który siedział pod wielkim drzewem, trochę niechętnie, ale ruszyłam w jej kierunku patrząc na nich, ten chłopak chyba znał psinkę.

piątek, 30 sierpnia 2013

Odc. 27

Wszedłem powoli, przy łóżku siedzieli już jej rodzice, zamknąłem za sobą drzwi i zostałem przy nich. Jej ojciec popatrzył się na mnie, ale po chwili znów odwrócił głowę w stronę Lei. W pokoju było cicho, jedynie było słychać to urządzenie, które pomagało jej oddychać. Miałem już się przełamać, podejść do niej i dotknąć chociażby mały palec u ręki, ale wstała jej mama, podeszła do mnie i po cichu spytała się czy możemy porozmawiać. Zgodziłem się - wyszliśmy z sali i udaliśmy się w bardziej zaciszny kąt.
- Słuchaj Bill... - zaczęła - myślę, że na jakiś czas musisz zapomnieć o Lei.
- Ale jak to? Ja chcę być przy niej, chce pomóc odzyskać siły
- Poradzimy sobie z tym sami - Pani Linn złożyła swoje dłonie i usiała na krześle. - Bill, przykro mi, możemy Cię informować co i jak, ale na razie musisz o niej zapomnieć. - dodała

niedziela, 30 czerwca 2013

Odc. 26

*Bill*
Po słowach pana Krause zaczęło się dziać coś strasznego. Lea zaczęła dygotać, zamykała powoli oczy i z jej ust wypływała biała piana.
- Lea! Lea! Matko Boska, wezwijcie lekarza! - krzyknęła jej mama.
Bez chwili czekania wybiegłem i zacząłem wrzeszczeć za doktorem, pielęgniarką byle kim kto by uratował Leę. W końcu znalazłem.
- Doktorze, proszę pomóc, moja dziewczyna ona, coś jej się dzieje.
Biegliśmy razem, ale on był szybciej, gdy wbiegliśmy do jej sali doktor podszedł do niej i ją badał a ja stanąłem przed jej łóżkiem.
- Siostro, adrenalinę 150 mg.
Jego polecenie wykonała błyskawicznie, ale zastrzyk nic nie pomógł. Nagle usłyszeliśmy ciągły dźwięk, dźwięk, który wydaje urządzenie, gdy serce przestaje bić.
- Siostro! Defibrylator szybko!
Pielęgniarka wyszła i po chwili zjawiła się z urządzeniem.
- Proszę się odsunąć! - krzyknął doktor do rodziców Lei.

sobota, 22 czerwca 2013

Odc. 25

*Bill*
- Dzień dobry.. - powiedziałem łamiącym się głosem
- Bill? To ty? - usłyszałem w słuchawce
- T-tak, chciałem powiedzieć że.. - i w słuchawce usłyszałem mamę Lei
- Co się stało, gadaj co się stało!
- Lea miała wypadek, potrącił ją Tir.. - ledwo co powiedziałem
- Czy ona żyje?! - wykrzyczała mama Lei
- Tak, jest w szpitalu w Kappel. Jest w śpiączce.
- Już jedziemy! - usłyszałem w słuchawce
Rozłączyli się.
- Co ja narobiłem? To moja wina, nie wybaczę sobie tego. Jak ja mogłem coś takiego zrobić. - mówiłem do siebie.
Przyszła do mnie cała ekipa. Tom usiadł obok mnie i przytulił.
- Ona mi tego nie wybaczy - powiedziałem w płaczu
Tom spojrzał na mnie i powiedział
- To zależy od niej, jak się dobrze wytłumaczysz, to może będzie jakaś nadzieja.
- Ale ja nic nie pamiętam. Boże! Niech ona przeżyje! - ukryłem swoją twarz w dłoniach.

niedziela, 16 czerwca 2013

Odc. 24

*Bill*
Obudziłem się wtulony do mojego kochanego słonka. Nie czułem żadnego ruchu autobusu więc pomyślałem, że wyjrzę i zobaczę co się dzieje. Jedyny problem był taki, że ja leżałem po stronie ściany więc musiałem jakoś wydostać się stamtąd, no ale moją jedyną przeszkodą była Lea. Więc powolutku i robiąc jak najmniej hałasów i wgnieceń w łóżku podniosłem się na łokciach i uniosłem się nad jej ciałem. Ostrożnie przesunęłam zasłonkę i wyszedłem, moje wcześniejsze podejrzenia potwierdziły się, staliśmy w miejscu a właściwiej byliśmy już na miejscu. W autobusie było cicho, zbyt cicho. Sprawdziłem resztę łóżek i wszystkie były puste z wyjątkiem tego z Leą, poszedłem sprawdzić na dół, ale i tam nikogo nie było. Wróciłam na górę obudzić Leę.
- Lea, obudź się, jesteśmy na miejscu - szepnąłem
- Mmmm, jeszcze 5 minut - wystękała
- Mam zrobić Ci nagłą pobudkę? Hmm?
Ona odwróciła się do mnie plecami i spała dalej, chciałem zrobić jej na złość więc jednym ruchem pociągnąłem za pościel i zrzuciłem ją. Wiem, że to trochę było głupie, ale wstała szybciej niż zasnęła.
- Kurde Bill, chciałam sobie pospać - powiedziała trochę wkurzona
- Będziesz miała jeszcze wiele dni długiego spania, a teraz chodź bo my chyba będziemy ostatni.

sobota, 8 czerwca 2013

Odc. 23

Wywlekłam się z łózka koło 10, w końcu niedziela. Poszłam do łazienki się jako tako ogarnąć potem zeszłam na dół po drodze zajrzałam do pokoju Emmy, zaczęłam do niej mówić:
- Emma? Już późno, wstawaj - szeptałam
Em coś zamruczała pod nosem i odwróciła się na drugi bok. Uchyliłam bardziej drzwi, żeby Adele mogła do niej wejść. Tak jak myślałam, wskoczyła na jej łóżko, oczywiście Em się obudziła i zaczęła przytulać do siebie Adele, fajnie szczekając. Z dołu usłyszałam odgłos spadającego czegoś metalowego.
- Em! Wstawaj, rodzice chyba wrócili.
Emma zerwała się z łóżka i wzięła na ręce Adele. Złapała mnie za rękę i zeszłyśmy na dół.
Tak jak mówiłam, na dole byli rodzice, o dziwo, mieliśmy na śniadanie tak jakby obiad, makaronu nigdy rodzicie nie serwowali na śniadanie...
- Mamo? - zapytałam przerażona
- No?
- Co to jest?
- Noodle z kurczakiem z woka
- E, co?
- Nie marudź tylko spróbuj, polubisz.
- Emma? - powiedział tata do Emmy
- Tak tatusiu? - powiedziała zadowolonym głosem
- Rączki umyte?
- Już idę - postawiła na podłodze Adele i pobiegła do łazienki

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Odc. 22

Nastał kolejny dzień, upragniona sobota. Spałam do 12, obudził mnie sms od Billa
"Dziękuję za wiadomość, my skończyliśmy dopiero próby, takie życie zespołu. Do zobaczenia wkrótce skarbie"
Zamiast wkurzyć się na niego to uśmiechnęłam się lekko i wróciłam do pozycji leżącej, nie udało mi się jednak znów zasnąć więc przygotowałam się na spacer z Adel. Trochę zwlekałam z wyjściem, ale starałam się jak najszybciej z nią wyjść bo słyszałam jak piszczy i drapie w drzwi. Zbiegając na dół gotowa, zorientowałam się, że nikogo oprócz mnie nie ma w domu. Nie przejęłam się tym zbytnio i chwyciłam za smycz i ruszyłam w drogę z sunią. Po drodze zauważyłam wprowadzających się nowych sąsiadów. Byłam trochę speszona i jeszcze szybszym krokiem ruszyłam przed siebie. Niedługą chwilę później byłam w parku. Jak zwykle wypuściłam Adel ze smyczy, a ona jak zwykle podbiegała do obcych ludzi witając się z nimi. Od tyłu ktoś zakrył mi oczy.
- Zgadnij kto to? - odezwał się tajemniczy głos.
- Hmm, Frank? - odpowiedziałam
- Nie, zgaduj znowu. - odparł
- Hmm, a może Eric?
- Gratulacje wygrałaś babeczkę, którą będziesz musiała zjeść ze mną.
Eric usiadł obok mnie podając mi jedną z babeczek.

poniedziałek, 27 maja 2013

Odc. 21

... i rzuciła się na niego jak na lew na swoją zdobycz. Ochrona szybko zareagowała i wyrzucili Karolę z budynku. Ja musiałam poczekać w garderobie chłopaków aż będą mieli koleją przerwę. Przez ten czas Karola wydzwaniała, gdy za pierwszym razem zadzwoniła odebrała i krzyczała na mnie, że to wszystko moja wina, a gdy próbowałam coś powiedzieć to od razu się rozłączała i co chwilę dzwoniła. Wkurzyłam się i wyłączyłam telefon. Zauważyłam gitarę i od razu się uśmiechnęłam, bez oporów wzięłam ją i zaczęłam grać sobie jakieś stare i nowe piosenki. Czas szybko mijał, że nie zorientowałam się, że chłopaki już mają następną przerwę. Przyszedł do mnie z chłopakami, zapytali kto to był i mają przypał od swojego menagera, że fanka, która dostała się na plan zdjęciowy, przerwała im próbę. Bill uspokoił mnie, mówiąc że to nie moja wina tylko jej bo jest niepoczytalna, zaśmiałam się bo to trochę dziwnie zabrzmiało, tak jakby wzięli ją za psychopatkę jakąś. Przytulił mnie a ja się tylko uśmiechnęłam. Zauważyłam że Tom się rozgląda po studiu szukając kogoś więc podeszłam do niego.

niedziela, 19 maja 2013

Odc. 20

Obudziłam się o 5, sama nie wiem czego. Poszłam do łazienki, przemyłam twarz i wróciłam do pokoju z nadzieją, że znów zasnę i się nie myliłam. Gdy położyłam się na łóżku od razu zasnęłam.
Później obudził mnie budzik równo o 7. Zerwałam się na równe nogi, ponownie poszłam do łazienki, umyłam twarz, zęby i ogólnie przygotowałam się. Wracając do pokoju, usłyszałam otwierające się drzwi, zerknęłam i to był tato.
- Cześć Tato! - krzyknęłam
- Cześć! - odpowiedział
Poszłam do pokoju uśmiechnięta, mam nadzieję, że się nie przestraszył wieści o bliźniakach!
Przebrałam się w jakieś ciuchy i spakowałam się. Dochodziła 7.30 zeszłam szybko na dół i spotkałam tam już Emmę i tatę. Był on jakiś podenerwowany, usiadłam przy moim talerzu z kanapkami i zaczęłam jeść. Cały czas patrzyłam jak tato łazi bezczynnie przy nas.
- Tato, co się dzieje? Łazisz tak i się na jedzeniu skupić nie mogę.
- A nic, nic. Tylko tak myślę, że jak my się w tym domu pomieścimy.
- Jakoś się uda. Pogadamy o tym po szkole, dobra?
- No dobrze, a teraz bierzcie swoje torby i do samochodu, zaraz was zawiozę.

sobota, 11 maja 2013

Odc. 19

Louisa, tak Louisa.
- Hej Lea, co tam?
- Hej? A co ty tu robisz?
- Chciałem pogadać..
- Wybacz mi, ale teraz nie mogę moja mama jest w szpitalu.
- A co się stało?
- No jak to kobieta w ciąży źle się poczuła i zabrali ją na obserwację. Muszę wyjść z psem a potem mam zamiar iść do szpitala do mamy.
- A możemy chwilę pogadać? - opuścił wzrok
- Tutaj? Teraz? - powiedziałam głośno z sarkazmem.
- No.. jeżeli ci pasuje - powiedział nieśmiało.
- Nie, nie pasuje mi mówiłam muszę wyjść z psem..
- No to przejdę się z tobą, mogę? - powiedział
- No dobra, tylko mów od razu co chcesz bo się śpieszę jak widzisz.. - powiedziałam.
Zawołałam Adele, zbiegła zwinnie ze schodów siadając za moimi nogami. Złapałam smycz, otworzyłam drzwi i Adele wyleciała jak wiatr z domu na podwórko.