Rano czułam się strasznie, bolał mnie plecy, nogi, głowa i serce. Wokół mnie leżały pomięte chusteczki, wstałam i poszłam się umyć. Po szybkim prysznicu pokierowałam się w stronę kuchni, wyjęłam z szafki kubek i wsypałam w niego kawę, gdy woda się zagotowała wlałam wodę do kubka. Przyjemna woń świeżej kawy roznosiła się po domu dając mi nieco szczęścia i chwili zapomnienia. Siadłam na kanapie w salonie i piłam i myślałam, raz nad tym dlaczego akurat mi to się zdarzyło, raz nad tym czy gdybym nie spotkała Billa a raczej gdybym została w Stanach to nigdy by do tego wypadku nie doszło. Po moich policzkach poleciało kilka łez.
- Nie będziesz już przez niego płakać, nie będziesz rozumiesz? Weź się w garść Lea, jest tylu chłopaków na ziemi a ty tylko się tym jednym przejmujesz? Po prostu udawaj, że go nie znasz. - powiedziałam do siebie
- O już wstałaś? - spytała mama podchodząc i siadając obok mnie
Szybko wytarłam łzy i wzięłam kolejny wielki łyk kawy.
- Znów płakałaś?
- Nie, to tylko.....pozostałości po wczorajszym - dokończyłam
"Należy tak zorganizować życie, aby każda chwila była ważna." ~ Iwan S. Turgieniew; „Dokądkolwiek podąża twoja uwaga, w ślad za nią podąża twoje serce” ~ Brian Tracy
sobota, 15 marca 2014
niedziela, 15 grudnia 2013
Odc.30
... w sumie nie kojarzyłam go zbytnio.
- Yyyy, cześć Lea - powiedział
- Hej.
- Dzień Dobry - przerwała mama
- Dzień Dobry, czy mogę porozmawiać z Leą? - spytał
- Oczywiście, ale szybciutko.
Chłopak tylko kiwną głową, a mama poszła do samochodu go odpalić.
- Hej, Lea, może mnie nie kojarzysz - jestem Johe, kolega z klasy. Przysłała mnie wychowawczyni, chciała bym Ci przekazał, że możesz w każdej chwili wrócić do szkoły, ale jeszcze będzie kontaktować się z twoją mamą, aby to ustalić i jeszcze mówiła, żebyś wracała do zdrowia i w sumie ja też Ci tego życzę.
- Ok, dziękuję. A propos tej szkoły, to nie wiem jeszcze, będę musiała to omówić z mamą, ale dzięki za informację. A teraz wybacz, ale jadę z mamą, więc...
- Aa, ok, to do zobaczenia wkrótce.
- Tak, do zobaczenia
Johe odszedł a ja weszłam do samochodu, wpuściłam też psinkę na tylne siedzenia.
- I co chciał ten chłopak? - spytała mama
- Mówił, że pani wychowawczyni powiedziała, że mogę wrócić w każdej chwili do szkoły, ale nie jest do końca przekonana do twojej decyzji, więc będzie się z tobą kontaktować.
- A, no dobra, ale i tak się nie rozmyślę z domowego nauczania.
- Mamo, ja nie chce się kisić w domu, chcę wychodzić z domu, do ludzi.
- Lea, pomyślę nad tym, ale nie spodziewaj się raczej pozytywnej odpowiedzi.
- Yyyy, cześć Lea - powiedział
- Hej.
- Dzień Dobry - przerwała mama
- Dzień Dobry, czy mogę porozmawiać z Leą? - spytał
- Oczywiście, ale szybciutko.
Chłopak tylko kiwną głową, a mama poszła do samochodu go odpalić.
- Hej, Lea, może mnie nie kojarzysz - jestem Johe, kolega z klasy. Przysłała mnie wychowawczyni, chciała bym Ci przekazał, że możesz w każdej chwili wrócić do szkoły, ale jeszcze będzie kontaktować się z twoją mamą, aby to ustalić i jeszcze mówiła, żebyś wracała do zdrowia i w sumie ja też Ci tego życzę.
- Ok, dziękuję. A propos tej szkoły, to nie wiem jeszcze, będę musiała to omówić z mamą, ale dzięki za informację. A teraz wybacz, ale jadę z mamą, więc...
- Aa, ok, to do zobaczenia wkrótce.
- Tak, do zobaczenia
Johe odszedł a ja weszłam do samochodu, wpuściłam też psinkę na tylne siedzenia.
- I co chciał ten chłopak? - spytała mama
- Mówił, że pani wychowawczyni powiedziała, że mogę wrócić w każdej chwili do szkoły, ale nie jest do końca przekonana do twojej decyzji, więc będzie się z tobą kontaktować.
- A, no dobra, ale i tak się nie rozmyślę z domowego nauczania.
- Mamo, ja nie chce się kisić w domu, chcę wychodzić z domu, do ludzi.
- Lea, pomyślę nad tym, ale nie spodziewaj się raczej pozytywnej odpowiedzi.
niedziela, 27 października 2013
odc. 29
- .. to są twoi znajomi z klasy. Eric, Rebbeca, Frank i Elsa. Będą pomagać Ci nadrabiać zaległości w nauce. Będziesz mieć domowe nauczanie, ze szkoły, ale raz w miesiącu będziesz miała sprawdziany, więc dzieciaki rozgośćcie się.
Rebbeca rzuciła się na mnie i o mały włos nie poleciałyśmy we dwie do tyłu po chwili uspokoiła się i wszyscy poszliśmy do salonu. Siedliśmy w krępującej ciszy, wszyscy patrzyli na mnie jakby czekali żebym coś powiedziała, ale zbyt byłam skrępowana tą sytuacją i gapiłam się w podłogę.
- Martwiliśmy się o Ciebie... - ktoś zaczął. Podniosłam lekko głowę i popatrzyłam się na Rebbece, ale ona patrzyła na Erica więc i ja popatrzyłam się na niego, a on w podłogę.
- ...twoja mama powiedziała nam wszystko, nie martw się postaramy Ci jakoś pomóc, przypomnieć to i owo. - dokończył i podniósł swój wzrok. Widziałam jak w jego oczach zbierają się łzy, ale nie zawahał się i od razu je wytarł rękawem.
- My... To znaczy ja...- zaczęła Rebbeca - ...naprawdę za tobą tęskniłam i gdy tylko usłyszałam co Ci się stało to byłam tak podenerwowana, że nie mogłam się skupić na lekcjach i 2 dni nie było mnie w szkole bo chciałam się z Tobą zobaczyć i sprawdzić jak tam u ciebie.
Frank wstał powiedział głośno "Ja też" to samo zrobiła Elsa, ja również wstałam i przytuliłam się do nich, z resztą Rebbeca i Eric też to zrobili. Po naszym ogromnym 'miśku' poszliśmy do kuchni zjeść obiad, który przygotowałam z mamą.
Rebbeca rzuciła się na mnie i o mały włos nie poleciałyśmy we dwie do tyłu po chwili uspokoiła się i wszyscy poszliśmy do salonu. Siedliśmy w krępującej ciszy, wszyscy patrzyli na mnie jakby czekali żebym coś powiedziała, ale zbyt byłam skrępowana tą sytuacją i gapiłam się w podłogę.
- Martwiliśmy się o Ciebie... - ktoś zaczął. Podniosłam lekko głowę i popatrzyłam się na Rebbece, ale ona patrzyła na Erica więc i ja popatrzyłam się na niego, a on w podłogę.
- ...twoja mama powiedziała nam wszystko, nie martw się postaramy Ci jakoś pomóc, przypomnieć to i owo. - dokończył i podniósł swój wzrok. Widziałam jak w jego oczach zbierają się łzy, ale nie zawahał się i od razu je wytarł rękawem.
- My... To znaczy ja...- zaczęła Rebbeca - ...naprawdę za tobą tęskniłam i gdy tylko usłyszałam co Ci się stało to byłam tak podenerwowana, że nie mogłam się skupić na lekcjach i 2 dni nie było mnie w szkole bo chciałam się z Tobą zobaczyć i sprawdzić jak tam u ciebie.
Frank wstał powiedział głośno "Ja też" to samo zrobiła Elsa, ja również wstałam i przytuliłam się do nich, z resztą Rebbeca i Eric też to zrobili. Po naszym ogromnym 'miśku' poszliśmy do kuchni zjeść obiad, który przygotowałam z mamą.
środa, 18 września 2013
Odc. 28
Próbowałam sobie przypomnieć, kim był ten Louis, ale spojrzałam na zegarek i wyłączyłam komputer oraz owinęłam się kołderką i położyłam się. Mimo to nie mogłam zasnąć, próbowałam jakoś przypomnieć sobie cokolwiek, ale żadne z podjętych przeze mnie prób nie dały skutku, wiec z nudów zasnęłam. Obudziłam się koło 10, laptopa na łóżku nie było, więc mama albo tata musieli rano przyjść i go odstawić na biurko. Rozejrzałam się po pokoju i raczej nic zadziwiającego w nim nie było, choć przy oknie leżała lornetka i jakieś kartki, powoli wstałam i podeszłam do tych rzeczy. Chwyciłam za kartki i przeczytałam na jednej z nich: "Hej :)", na drugiej pisało "Mam nadzieję, że to zapamiętasz" a na ostatniej był napisany jakiś numer, podeszłam do półki chwyciłam za telefon i wpisałam taki sam numer a w słuchawce odezwał się komunikat "Nie można zrealizować połączenia - wybrano własny numer". Mocno się zdziwiłam bo komu niby dałam mój numer pomyślałam, że odpowiedź znajdę w jakimś smsie w telefonie, ale niestety skrzynka była pusta. Odłożyłam telefon i kartki, ale znów podeszłam do okna biorąc tym razem lornetkę. Popatrzyłam przez nią, ale raczej nic szczególnego nie zwróciło mojej uwagi. Odłożyłam ją i zeszłam na dół, w kuchni spotkałam tylko Adel, która jadła swoje jedzonko, a ja troszeczkę smutna bo nie widziałam, żeby ktoś coś dla mnie zrobił. W sumie to chyba lepiej bo miałam ochotę na jajecznicę. Z tymi kulami nie było zbyt wygodnie, ale dałam radę, po przyrządzeniu sobie jedzonka, zaczęłam je jeść, Adel zaczepiała mnie łapą, pewnie chciała spróbować jak smakuje jajko, ale ignorowałam ją, bo miała jeszcze pół miski swojego jedzenia. Po skończonym posiłku, pozmywałam i poszłam na górę się przebrać, znów zeszłam na dół, zabrałam smycz i wyszłam z psiną na dwór. Wybrałam się z Adel do parku, wypuściłam ją ze smyczy a ona podbiegła do jakiegoś chłopaka, który siedział pod wielkim drzewem, trochę niechętnie, ale ruszyłam w jej kierunku patrząc na nich, ten chłopak chyba znał psinkę.
piątek, 30 sierpnia 2013
Odc. 27
Wszedłem powoli, przy łóżku siedzieli już jej rodzice, zamknąłem za sobą drzwi i zostałem przy nich. Jej ojciec popatrzył się na mnie, ale po chwili znów odwrócił głowę w stronę Lei. W pokoju było cicho, jedynie było słychać to urządzenie, które pomagało jej oddychać. Miałem już się przełamać, podejść do niej i dotknąć chociażby mały palec u ręki, ale wstała jej mama, podeszła do mnie i po cichu spytała się czy możemy porozmawiać. Zgodziłem się - wyszliśmy z sali i udaliśmy się w bardziej zaciszny kąt.
- Słuchaj Bill... - zaczęła - myślę, że na jakiś czas musisz zapomnieć o Lei.
- Ale jak to? Ja chcę być przy niej, chce pomóc odzyskać siły
- Poradzimy sobie z tym sami - Pani Linn złożyła swoje dłonie i usiała na krześle. - Bill, przykro mi, możemy Cię informować co i jak, ale na razie musisz o niej zapomnieć. - dodała
- Słuchaj Bill... - zaczęła - myślę, że na jakiś czas musisz zapomnieć o Lei.
- Ale jak to? Ja chcę być przy niej, chce pomóc odzyskać siły
- Poradzimy sobie z tym sami - Pani Linn złożyła swoje dłonie i usiała na krześle. - Bill, przykro mi, możemy Cię informować co i jak, ale na razie musisz o niej zapomnieć. - dodała
czwartek, 25 lipca 2013
I nominacja :3
Zasady konkursu:
1. Podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu.
1. Podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu.
2. Pokazać nagrodę The Versatile blogger u siebie na blogu.
3. Ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie.
4. Nominować 15 blogów, które na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
7 faktów:
Jestem strasznie wybredna jeśli chodzi o jedzenie.
Uwielbiam pić herbatę :3
Jestem nieśmiała przy znajomych, ale przy rodzinie zachowuje się zupełnie inaczej
Mój rekord w niespaniu to tylko 12 h ;P
Kocham K-POP
W przyszłości chciałabym mieć węża, ale bałabym się go dotknąć xD
Jestem naprawdę dobra z angielskiego ;D.
Nominowane Blogi [kliknięcie w nazwę bloga przeprowadzi cię na jego stronę]:
1. What about us...
2. Wir sind Eins wie Yin und Yang
3. TOKIO HOTEL STORY
4. Opowiadanie o Tokio Hotel
5. Come and give it to me what you call love
6. FFTH Bo każdy potrzebuje swojego anioła
7. Der Treibsand - ruchome piaski...
8. http://billkaulitz-story.blog.onet.pl/
9. Każdy jest jakoś skaleczony
10. Du bist wie 'n alptraum der mich traumt
11. Erinnerungen kalender
12. Żadna miłość nie jest prosta
13. Autostrada Uczuć
14. If I only could...
15. How can I connect to you
DZIĘKUJĘ ZA NOMINACJĘ !!!
niedziela, 30 czerwca 2013
Odc. 26
*Bill*
Po słowach pana Krause zaczęło się dziać coś strasznego. Lea zaczęła dygotać, zamykała powoli oczy i z jej ust wypływała biała piana.
- Lea! Lea! Matko Boska, wezwijcie lekarza! - krzyknęła jej mama.
Bez chwili czekania wybiegłem i zacząłem wrzeszczeć za doktorem, pielęgniarką byle kim kto by uratował Leę. W końcu znalazłem.
- Doktorze, proszę pomóc, moja dziewczyna ona, coś jej się dzieje.
Biegliśmy razem, ale on był szybciej, gdy wbiegliśmy do jej sali doktor podszedł do niej i ją badał a ja stanąłem przed jej łóżkiem.
- Siostro, adrenalinę 150 mg.
Jego polecenie wykonała błyskawicznie, ale zastrzyk nic nie pomógł. Nagle usłyszeliśmy ciągły dźwięk, dźwięk, który wydaje urządzenie, gdy serce przestaje bić.
- Siostro! Defibrylator szybko!
Pielęgniarka wyszła i po chwili zjawiła się z urządzeniem.
- Proszę się odsunąć! - krzyknął doktor do rodziców Lei.
Po słowach pana Krause zaczęło się dziać coś strasznego. Lea zaczęła dygotać, zamykała powoli oczy i z jej ust wypływała biała piana.
- Lea! Lea! Matko Boska, wezwijcie lekarza! - krzyknęła jej mama.
Bez chwili czekania wybiegłem i zacząłem wrzeszczeć za doktorem, pielęgniarką byle kim kto by uratował Leę. W końcu znalazłem.
- Doktorze, proszę pomóc, moja dziewczyna ona, coś jej się dzieje.
Biegliśmy razem, ale on był szybciej, gdy wbiegliśmy do jej sali doktor podszedł do niej i ją badał a ja stanąłem przed jej łóżkiem.
- Siostro, adrenalinę 150 mg.
Jego polecenie wykonała błyskawicznie, ale zastrzyk nic nie pomógł. Nagle usłyszeliśmy ciągły dźwięk, dźwięk, który wydaje urządzenie, gdy serce przestaje bić.
- Siostro! Defibrylator szybko!
Pielęgniarka wyszła i po chwili zjawiła się z urządzeniem.
- Proszę się odsunąć! - krzyknął doktor do rodziców Lei.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
